Powyżej zamieszczono formularz.   Prosimy o wypełnienie i przesłanie   w załączniku do listu pod któryś z   adresów umieszczonych w dziale   "Kontakt"
BIBLIOGRAFIA
   Wykaz pozycji


Gazeta Pomorska 9 grudnia 2006 r. "Wyspy pełne owiec" (autor: Marek Weckwerth)

Poniższy tekst dostępny również pod adresem: Gazeta Pomorska Turystyka


Wyspy pełne owiec

Rozmowa z Wojciechem Jazdonem, znanym podróżnikiem, wicedyrektorem Wydziału Spraw Obywatelskich UM w Bydgoszczy



Wojciech Jazdon na Wyspach Owczych. - Całe są moje - żartował. W hierarchii atrakcyjności swoich wypraw atlantyckie wyspy uznał za drugie po Islandii. (Archiwum Wojciecha Jazdona)

- Skąd pomysł, aby tym razem z grupą przyjaciół wybrać się na zagubione na północnych krańcach Atlantyku Wyspy Owcze?

- O tych wyspach marzyłem od 1995 roku, kiedy bawiłem na Islandii, a więc jeszcze dalej na północ. Tam panuje bardzo przewrotna pogoda, często pada deszcz, wieją bardzo sile wiatry, panuje szarówka. Mówi się wtedy, że jeśli komuś nie pasują takie warunki, to powinien jechać na Wyspy Owcze.

To powiedzenie jest równie przewrotne, jak sama aura, bowiem na Wyspach jest całkiem podobnie. Cóż, dodatkowym argumentem był mecz piłki nożnej, jaki kiedyś oglądałem w telewizji - zapamiętałem bramkarza drużyny Wysp Owczych grającego w typowej czapeczce z wełny owczej. Bardzo mu się to spodobało. A już ostatecznie zdecydowałem się na wyjazd, gdy dowiedziałem się, że dociera tam mało ludzi.

- Nie obawiałeś się, że wyspy mogą okazać się pomniejszoną kopią Islandii?

- O tak, ale miałem nadzieję, że znajdę tam coś odmiennego. Pokusa znalezienia czegoś innego była tym większa, że na Islandii powiadają, iż dopłynęli tu tylko najtwardsi wikingowi, a ci, którzy obawiali się niebezpieczeństw dalszej żeglugi, pozostali na Wyspach Owczych. Z kolei na Wyspach twierdzą, że na Islandię popłynęli ci, którzy nie mogli zdzierżyć trudów życia na niegościnnych skrawkach lądu. Nie zawiodłem się - Wyspy Owcze są jednak niepowtarzalne. To zupełnie inny świat, inna przyroda i wszelkie nasze odniesienia do tego, co można oglądać na kontynencie, są bezcelowe.

- No i te owce, które - jak się domyślam - także stanowią o charakterze wyspy. Stąd zresztą nazwa.

- Tych zwierząt żyje tam około 75 tysięcy; ludzi - zaledwie 46 tysięcy. Limit owiec ustalono bodaj w XII lub XIII wieku. Dzięki tym ograniczeniom nie są w stanie ogołocić pastwisk. Trawy są koszone, suszone na specjalnych płotkach - choć w tym klimacie jest to trudne - i zimą stanowią pokarm dla stad. Tutejsza wełna ma fenomenalne właściwości - posiada ogromne ilości lanoliny, przez co swetry i czapki są w naturalny sposób nieprzemakalne. Oczywiście teraz wyspiarze chętnie noszą kurtki goretexowe, ponieważ są lżejsze i wygodniejsze.

- Kiedyś wspomniałeś, że chcesz opłynąć Wyspy Owcze kajakiem, tak jak wcześniej na Alandy i Bornholm.

- Szukałem jakiegoś pomysłu na tę wyprawę. Jednak ktoś mądry uzmysłowił mi, a i literatura nie pozostawia wątpliwości, że pływanie kajakiem graniczyłoby z szaleństwem. To dlatego, że woda ma bardzo niską temperaturę - nawet latem w granicach 7-10 stopni, zaś fale są ogromne. W przypadku wywrotki kajakarz może w takiej wodzie przeżyć nie więcej niż godzinę. Do tego dochodzi absolutna gwałtowność pogody - jest cicho, a już za chwilę mamy ulewę, bardzo silne uderzenia wiatru i fal. Brzegi stanowią najczęściej ogromne skalne klify. Kajakarz rzucony na skały przez fale praktycznie nie ma szans na ratunek.

- Próbowaliście wejść na najwyższą górę archipelagu, ale nie udało się.

- Rzeczywiście, góra Slaettaratindur ma zaledwie 882 metry ponad poziom morza. I chociaż zdobyłem Mont Blanc, który ma prawie 5 tysięcy metrów i kilka innych sporych gór, i bywały to pierwsze zimowe polskie wejścia, to na tę górę nie udało się. Pogoda uczy pokory. Padał deszcz, trawiaste zbocza były niezwykle śliskie, bardzo silny wiatr i przede wszystkim mgła.

- Mieszkańcy wysp to Farerczycy. Jacy są?

- Ich życie, pomimo surowości natury, jest od dziesięcioleci uporządkowane i stosunkowo dostanie. Mieszkańcy są umiarkowanie ufni i życzliwi, dyskretnie obserwują przybyszów. Wszystko, co wykracza poza ustalone schematy, stwarza im problemy. Na przykład zawsze był kłopot z przeliczeniami walutowymi. Dla nas to żaden problem, dla nich spory.

- Status wysp jest dość specyficzny - należą do Danii, ale mają sporą autonomię.

- W gestii Farerczyków jest polityka wewnętrzna, w tym gospodarka, edukacja, opieka zdrowotna, społeczna i kultura. Mają własny parlament i flagę. Na barkach Królestwa Danii pozostają: polityka zagraniczna, obronność, sądownictwo i finanse. Duńskie dotacje sięgają 1/3 ogółu przychodów wysp. Wyspy przejawiają jednak tendencje separatystyczne, ale te są ściśle związane z sytuacją ekonomiczną. Gdy tylko znajdzie się nowe zasoby ropy, od razu pojawiają się hasła separatystyczne.

- Jak się dociera na Wyspy Owcze?

- Najlepiej promem, tak jak i my zrobiliśmy. Wypłynęliśmy z północnego krańca Półwyspu Jutlandzkiego. Rejs trwał ponad dwa dni. Niestety w przeliczeniu na jedną osobę cena biletu to nieco ponad 1000 złotych. Na szczęście mieliśmy sponsorów, głównym był Zespół Elektrociepłowni Bydgoszcz SA.

Marek Weckwerth