Powyżej zamieszczono formularz.   Prosimy o wypełnienie i przesłanie   w załączniku do listu pod któryś z   adresów umieszczonych w dziale   "Kontakt"
BIBLIOGRAFIA
   Wykaz pozycji

Marek Weckwerth: "Kajakiem przepłynęli wzdłuż wybrzeża Korsyki"

21 sierpnia 2009 Gazeta Pomorska

W 12 dni przepłynęli kajakami wzdłuż zachodniego brzegu Korsyki 350 km. Na morzu doskwierał im upał i wysokie fale, na lądzie dokuczały kojoty, ale właśnie o takie wyzwania im chodzi.

Trzy morskie kajaki na dachu hondy CR-V i długa (ok. 2 tys. km) droga z Bydgoszczy przez Monachium do włoskiego Livorno. Stamtąd promem do portu Bastia na Korsyce i dalej jazda samochodem do miejscowości Centuria położonej na najdalej na północ wysuniętym półwyspie Korsyki - Cap Corse.

Tak zaczęła się przygoda Wojciecha Jazdona (Bydgoszcz), Jarosława Surwiło- Bohdanowicza (Bydgoszcz) i Tomasza Kuśmierka (Gdańsk). Na razie lądowa, ale już wkrótce swe wiosła mieli zanurzyć w Morzu Śródziemnym...

Start z Cap Corse
Stanęli na skalistym cyplu Cap Corse. Tam spotkali Korsykanina Jeana Marca, który zapewnił, że na wyspie nic im nie zginie, że o swój dobytek, w tym pozostawione auto, mogą być spokojni. Dwa lata temu podczas rejsu wokół archipelagu Malty próbowano im skraść kajaki, stąd obawy.
- Pierwszego dnia na Cap Corse i w kolejne jedenaście wstawaliśmy o godzinie 6.00, by mieć czas na spokojne przyrządzenie śniadania i spakowanie ekwipunku - relacjonuje Wojciech Jazdon. - Wypływaliśmy między godziną 8 a 9. Pierwszy odpoczynek robiliśmy po 3 godzinach, bo właśnie wtedy zrywał się największy wiatr, podnosiła fala, a jednocześnie robiło się bardzo gorąco. Pływanie kończyliśmy między godziną 18 a 20.30.

Odpoczynek i posiłki
Kajakarz dodaje, że podczas odpoczynku zażywali relaksujących kąpieli w ciepłym jak zupa morzu, robili sobie naturalny masaż, czy raczej akupressurę, leżąc na przybrzeżnych rozgrzanych kamieniach.
Jedli niewiele, bo upał nie wpływał najlepiej na trawienie. Zadowalali się jogurtami, topionymi serkami i bardzo dużo pili - oczywiście napoje energetyczne i wodę. Spali pod namiotami, nawet nie zakładając - ze względu na panujący żar -tropiku. W lipcu i sierpniu pogoda na Korsyce jest tradycyjnie najlepsza, opadów nie ma.

Żarłoczne kojoty
- Podczas noclegów, poza duchotą, dokuczały nam korsykańskie kojoty - skarży się Jarosław Surwiło - Bohdanowicz. - Dobrały się do mojego luku bagażowego w kajaku i wyżarły moje serki. Pojawiły się także w pobliżu namiotów. W obawie przed atakiem całego stada, braliśmy do snu składane wiosła. Za to wspaniałe chwile przeżyliśmy na morzu gdy w pobliżu kajaków pojawiły się baraszkujące delfiny.

Raz fale, raz spokój
Kajakarze płynęli w kamizelkach ratunkowych, na pokładzie mieli rakietnice sygnalizacyjne i telefony komórkowe. No i było ich trzech.
To jedyne środki bezpieczeństwa - nie wiadomo czy wystarczające. Były przecież sytuacje, gdy brzeg "oddalał się" - zwłaszcza podczas forsowania rozległych zatok - o prawie 20 km, gdy wiatr dął jak oszalały i ponosiła się kilkumetrowa fala.

Góry niosą żeglarzom, przyniosły też naszym kajakarzom, niebezpieczeństwo silnych wiatrów, tzw. spadowych. Pojawiają się nagle, szybko osiągając bardzo dużą siłę i podnosząc wysoką falę na morzu.
- To była walka i olbrzymie emocje. Tomka rzuciło gdzieś poza nasz wzrok. Na szczęście po godzinie wszystko się uspokoiło i mogliśmy się odnaleźć - mówi Wojciech.
Innym razem przed sztormem (powyżej 6 st. Beauforta) ostrzegła ich załoga kutra ratowniczego. Zalegli więc na plaży, by przeczekać nawałnicę i ... nic. Woda pozostała jak lustro.
Zachodnie wybrzeże Korsyki jest skaliste, wysokie, klifowe. Toteż wyjście na brzeg możliwe jest tylko w zatokach - tam brzegi się obniżają, odsłaniając malownicze plaże lub ustronne porty. Wyspa ma charakter górski, najwyższe szczyty przekraczając 2 tys. m n.p.m.

Meta w Bonifacio
Rejs zakończyli w porcie Bonifacio na południu Korsyki. W kilwaterze (to ślad wodny pozostający za jednostką pływającą) pozostało 350 km.

Co ich ciągnie na morze?
- To zew przygody. Pragniemy czegoś, co daje więcej adrenaliny - otwarta i trudna do okiełznania przestrzeń, odkrywanie czegoś nowego, znajdującego się poza horyzontem. Poza tym w wyspach jest jakaś trudna do zdefiniowania magia - uzasadniają jednym słowem swe zauroczenie kajakarstwem morskim.

Wcześniejsze wyprawy
Ekipa uczestniczyła już w pięciu morskich wyprawach kajakowych. Na koncie ma opłynięcie Alandów, Bornholmu, Malty i Lofotów (tym razem bez Wojciecha Jazdona). Teraz doszło zachodnie wybrzeże Korsyki.