Dni sylwestrowe z Klubem Górskim "Sowa" w całkowicie rodzinnej atmosferze!


Takiej zimy nie pamiętam... Przykro się człowiekowi robi, kiedy przez okno wygląda, a tam szaro i szaro, gdzie by okiem nie łypnął. Przykro tym bardziej, że część Jazdonów z przynależnościami na nartach chciała pojeździć, niestety... Nowa Ruda - miejsce naszego pobytu - to stare górnicze miasteczko leżące w nieckowatej dolinie Włodzicy otulone Wzgórzami Włodzickimi i Górami Sowimi. Historyczne dokumenty wspominają o mieście już w I połowie XIV wieku. Nowa Ruda to intrygujące miasto - ma interesującą zabudowę i niepowtarzalny układ przestrzenny. W 1994 roku werdyktem jednego z ogólnopolskich pism turystycznych uznano noworudzki rynek za najładniejszy w Polsce.

Czwartek

Przyjazd pierwszej grupy górskich wczasowiczów przewidziany był na czwartkowy ranek. Postanowiliśmy zorganizować mały spacer w Górach Stołowych, by powietrza górskiego nabrać i czasu na domowe krzątanie nie marnować. Szlak, który przeszliśmy obfitował w Skalne Grzyby i ogromne kamienne baszty. Te "grzyby" to ostańce denudacyjne, które w Górach Stołowych możemy oglądać również jako baszty. Złożone są głównie z piaskowca, a ponieważ bardziej opierały się wietrzeniu przybrały takie "zabawne" formy. Wyglądem przypominają kamienne bloki, porozrzucane losowo, jakby były ruinami.


Po powrocie do domku nastąpiło szybciutkie przegrupowanie i wyruszyliśmy na "obiad". Wspięliśmy się na pobliskie wzgórze zwane potocznie "Waligórą", a tam w zimowych warunkach rozpaliliśmy ognisko i czekaliśmy na pierwsze kiełbaski i grzane wino.
Do naszego grona dołączyli nasi noworudzcy przyjaciele Monika i Piotrek.


Piątek

Wyruszyliśmy w tajemnicze, kryjące wiele zagadek i ciekawych obiektów Góry Sowie.
"Historia geologiczna Gór Sowich sięga początków historii Ziemi sprzed 4,5 miliarda lat. W tym czasie teren obecnych Sudetów przeszedł wielokrotną metamorfozę. Najstarsze skały przeobrażone sięgają historią najodleglejszych okresów geologicznych. Pod względem geologicznym Góry Sowie zbudowane są z gnejsu, najstarszego budulca skalnego ze wszystkich gór w Polsce, a nawet w Europie!"

Piątkowe spotkanie z górami rozpoczęliśmy z Przełęczy Woliborskiej (711 m n.p.m.) położonej w południowo-wschodniej części masywu Gór Sowich między szczytami Kobylec (766 m n.p.m.) i Zległe (737 m n.p.m.) Nasza trasa wiodła do Przełęczy Srebrnej w Srebrnej Górze. Po drodze zwiedziliśmy XVIII-wieczne fortyfikacje pruskie i zagościliśmy na obiadek i gorącą herbatę w schronisku pod największym Fortem Donjon. Fort ten jest jednym z ogniw systemu fortyfikacji, wzniesionych po wojnach śląskich na polecenie króla Prus, Fryderyka II Wielkiego, zabezpieczających Śląsk przed możliwym atakiem ze strony Austrii. Swój bojowy chrzest twierdza przeszła w okresie wojen napoleońskich w 1807 roku. Oblegana i szturmowana była przez oddziały francuskie dowodzone przez księcia Hieronima Bonaparte z udziałem polskich ułanów Legii Nadwiślańskiej. Mimo zdobycia Srebrnej Góry Francuzom nie udało się zdobyć twierdzy, do której przylgnęło miano "Śląskiego Gibraltaru".

Ostatni etap drogi ze Srebrnej Góry na Podlesie (miejsce dziecięcych zabaw Prezesa) pokonaliśmy w ciemnościach idąc trasą zębatej Kolei Sowiogórskiej, przekradając się licznymi wąwozami, pozostawiając za sobą ogromne mosty.



Spotkanie Jazdonów i Wojcińskich na Ziemi noworudzkiej - odsłona druga.

Wieczorem dojechała do nas kolejna partia Jazdonów, znaczy Jazdon z być może przyszłą Jazdonówną. Co tu dużo mówić Miłosz ze swoją dziewczyną Magdą.

Nie zagościli zbyt długo w noworudzkim mieszkaniu Prezesa, bo zaplanowane było wieczorne, rodzinne spotkanie z wujem Władysławem Abrahamem, Jego córkami i zięciem.




Sobota

Młodzież wszechjazdonowska z przyjaciółmi zdobywa Wielką Sowę 1015 m n.p.m.!

Następny dzień i znowu górki;) W bojowych nastrojach udaliśmy się PKSem do Sokolca, a stamtąd już piechotką do stacji narciarskiej - Rzeczka. Nasze plany zakładały przejście trasy z Wielkiej Sowy (najwyższy szczyt Gór Sowich) na Przełęcz Jugowską, a następnie zejście do Jugowa. Przyrodniczo najcenniejsze tereny objęte są ochroną w Parku Krajobrazowym Gór Sowich. Z licznych polan i hal odsłaniają się piękne widoki otoczenia Kotliny Kłodzkiej na południu, a na północy Przedgórza Sudetów z wyniosłym Masywem Ślęży oraz rozległe połacie Niziny Śląskiej.

Początek trasy obfitował w punkty widokowe i częste przystanki. Dla odmiany Wielka Sowa przywitała nas śniegiem i porywistym wiatrem. Od 1885 r. na szczycie stoi wieża widokowa, początkowo drewniana, a od 1906 roku kamienna, 30 m wysoka, zakończona galerią widokową.

 
 

Niedziela

Poranne wstawanie było długie i męczące. Sylwestrowy dzień upłynął leniwie z małym, przedpołudniowym spacerem po okolicy i przygotowaniem do wyjścia na Górę Wszystkich Świętych (648 m n.p.m.), gdzie na piaskowej wieży widokowej z 1913 roku oczekiwaliśmy na Nowy Rok. Góra Wszystkich Świętych należy do wąskiego, ale bardzo malowniczego pasma Wzgórz Włodzickich górującego od zachodu nad Nową Rudą.

Przygotowani odpowiednio z butelkami trunku musującego i Jarkowymi petardami składaliśmy sobie życzenia noworoczne obserwując z wieży fajerwerki z Kotliny kłodzkiej i Czech. Niesamowite uczucie, gdy jak okiem sięgnąć widać sztuczne ognie nawet z najmniejszych górskich osad!

Zeszliśmy na niższy wierzchołek - Kościelec, do przygotowanego nieopodal XVII- wiecznego Sanktuarium Maryjnego (tutaj odbył się ślub Marysi i Damiana Wojcińskich) ogniska, by wśród tańców cieszyć się Nowym Rokiem i swoją obecnością!


Poniedziałek

Wstawaliśmy leniwie, a potem szybciutko zabraliśmy się za sprzątanie domu i pakowanie plecaków, plecaczków, torebek, siatek, worków i woreczków, upychanie i ugniatanie, ściskanie i podbieranie (zaginęły rękawiczki czarne z dziurą na dużego palca) Podzieleni na dwie grupy (wracający samochodem z Prezesami i wybierający luksusy komunikacji zbiorowej) wróciliśmy do... Poznania...