BENEDYKT XVI błogosławi całej Rodzinie Jazdonów



          1 września 2006r. wysłałem list do Jego Świątobliwości Papieża Benedykta XVI z prośbą o błogosławieństwo dla całej naszej Rodziny. 3 października otrzymałem odpowiedź z Watykanu wraz z załączonym różańcem, którego zdjęcie zamieszczam poniżej. Zwracam się z uprzejmą prośbą o możliwość przekazania papieskiego różańca osobie, która wyraziłaby chęć wykorzystania go do nabożeństwa za naszą Rodzinę. Myślę, że osoba taka sprawiłaby radość wszystkim z Rodziny Jazdonów. Jeśli znalazłaby się taki krewniak to proszę o kontakt pod numerem telefonu: 061/ 652-75-00 lub mailem karol.jazdon@op.pl

          Różaniec jest od pokoleń modlitwą praktykowaną w rodzinie Jazdonów. W tekście, pt. "Wilkowo Polskie" Ryszard Jazdon zauważa: "Bractwa różańcowe i inne ugrupowania religijne powstawały już w średniowieczu. W Wilkowie Polskim dopiero w 1778 r. wizytator odnotował istnienie bractwa różańcowego (...)Trudno dziś uwierzyć, ale w tamtych czasach trwające do rana zabawy, lub wesela, przerywano o północy by odmówić różaniec."

          Maria Maćkowiak wspominając pierworodną córkę Wojciecha Jazdona - Józefę Nowak zauważa: "Nie umiem powiedzieć, jaka była jej pobożność, wiara i jak ją praktykowała, ale wiem, że często ją widziałam z modlitewnikiem skupioną, jakby nieobecną, a książeczka i różaniec zawsze były na stoliku."

          Alicja Marszałek o pobożności swej babci pisze następująco: Modlitwa rano, wieczorem na klęczkach przy łóżku. W niedzielę msza św. (chyba suma) i nieszpory. Nabożeństwa majowe, różańcowe. Modlitwy w domu z całą rodziną i służbą przed obrazami świętych i przy świecach, kiedy była burza, pioruny.

          O Bronisławie Borowej i jej wierze Adela Majer napisała: "Wiarę miała bardzo głęboką. Do kościoła chodziła w każdą niedzielę mimo, że miała daleko - 4 km. W Zaborówcu była kapliczka i tam chodziła na nabożeństwa maryjne. Bardzo często odmawiała różaniec, tzn. każdego dnia wieczorem." Ludwika Borowa dodała: "Szczególnym jej nabożeństwem był różaniec i Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy."

          Syn Ryszard opisując swego rodziciela Ludwika zauważa w jednym z tekstów: "Głęboka religijność mojego ojca - nigdy nie rozstawał się z różańcem."

          Roman Borowy przypomniał historię z pola bitwy września 1939r. z różańcem i swym dziadkiem w roli głównej: "Największe walki, na zarządzenie dowódcy brygady stoczono pod Galewicami i Bielawą. Prawdopodobnie chodziło o oswobodzenie żony oficera Gutowskiego. Porucznik ten z taką prośbą zwrócił się do gen. Abrahama i szczęśliwie brygada odniosła zwycięstwo, a żona została wyswobodzona. Bronisław Borowy został w tych walkach ranny w brzuch, prawe udo, lewy bark oraz w palec wskazujący lewej ręki. Obrażenia powstały od pocisku moździerzowego i w większości uszkodziły konia. Kiedy czerwony krzyż zbierał rannych z pola bitwy, to Bronisław resztkami sił podniósł się i krzyknął. Dopiero wtedy został zauważony. Wcześniej pominięty wśród innych ciał niechybnie zostałby pozostawiony na polu bitwy jako poległy. Kiedy go znaleziono trzymał w dłoni różaniec podarowany przez matkę.

          Anna Domagalska w "Głosie Wolsztyńskim" napisała o Adamie Jazdonie: "Swoją ostatnią podróż odbył w sierpniu na Jasną Górę. Tam w Częstochowie też zakupił ostatnie prezenty. Po powrocie swym trzem synom i dwóm zięciom wręczył malutkie książeczki do nabożeństwa, by zmieściły się w kieszonkach garnituru. Dołączył do nich biało-czerwone chorągiewki, a wręczając uroczyście te prezenty mówił im: "Oby nigdy nie zapomnieli o Bogu i o tym, że są Polakami". Dwóm córkom i synowym wręczył różańce. (...) Ks. Władysław Jankowski podczas Mszy św. pogrzebowej. Zapytał, który z mężczyzn przerywa pracę, by o 15.00 odmówić koronkę do Miłosierdzia Bożego, tak jak to czynił śp. Adam Jazdon? I tego swojego ostatniego dnia ziemskiego też przerwał pracę, by odmówić na różańcu koronkę, tak jak to codziennie czynił. Zdążył odmówić. W szpitalu, do którego przywiozło go pogotowie spotkał się z duchowym opiekunem Duszpasterstwa Rolników o. Stanisławem Rejmoniakiem OMI, również pacjentem szpitala. O różańcu nie zapomniał ani na chwilę - jak mówił ksiądz Jankowski w kazaniu. Ostatnie sowa do czuwającej w szpitalu żony były prośbą o różaniec. Trzymając go w ręku umierał, spokojny i ufny w Opatrzność Bożą."


          W Liście Apostolskim: "Rosarium Virginis Mariae" (Różaniec Najświętszej Maryi Panny) z 16 października 2002 roku Ojciec Święty Jan Paweł II zauważa:

          "Jako modlitwa o pokój, różaniec był też zawsze modlitwą rodziny i za rodzinę. Niegdyś modlitwa ta była szczególnie droga rodzinom chrześcijańskim i niewątpliwie sprzyjała ich jedności. Należy zadbać, by nie roztrwonić tego cennego dziedzictwa. Trzeba powrócić do modlitwy w rodzinie i do modlitwy za rodziny, wykorzystując nadal tę formę modlitwy.(...)

          Rodzina, która modli się zjednoczona, zjednoczona pozostaje. Różaniec święty zgodnie z dawną tradycją jest modlitwą, która szczególnie sprzyja gromadzeniu się rodziny. Kierując wzrok na Jezusa, poszczególni jej członkowie odzyskują na nowo również zdolność patrzenia sobie w oczy, by porozumiewać się, okazywać solidarność, wzajemnie sobie przebaczać, by żyć z przymierzem miłości odnowionym przez Ducha Bożego.

          Liczne problemy współczesnych rodzin, zwłaszcza w społeczeństwach ekonomicznie rozwiniętych, wynikają stąd, że coraz trudniej jest się porozumiewać. Ludzie nie potrafią ze sobą przebywać, a być może nieliczne momenty, kiedy można być razem, zostają pochłonięte przez telewizję. Podjąć na nowo odmawianie różańca w rodzinie znaczy wprowadzić do codziennego życia całkiem inne obrazy, ukazujące misterium, które zbawia: obraz Odkupiciela, obraz Jego Najświętszej Matki. Rodzina, która odmawia razem różaniec, odtwarza poniekąd klimat domu w Nazarecie: Jezusa stawia się w centrum, dzieli się z Nim radości i cierpienia, w Jego ręce składa się potrzeby i projekty, od Niego czerpie się nadzieję i siłę na drogę."


10 zasad owocnego odmawiania różańca świętego
wg św. Ludwika Marii Grignion de Montfort

  1. Czystość duszy.
              Kto odmawia Różaniec powinien być w stanie łaski lub przynajmniej postanowić sobie wyjść ze stanu grzechu, gdyż dobre czyny i modlitwy, spełniane w stanie grzechu ciężkiego są dziełami martwymi.

  2. Odmawianie uważne.
              Z pewnością nie będzie możliwe odmówienie Różańca bez jakiegoś mimowolnego roztargnienia. Co więcej, jest trudno zmówić Zdrowaś Maryjo, żeby fantazja, zawsze niespokojna, nie zabrała z sobą choć trochę waszej uwagi. Powinniście użyć wszelkiego rodzaju środków, aby skupić się i zapanować nad swoją wyobraźnią. W tym celu stawcie się w obecności Bożej. Wierzcie, iż Bóg i Jego Najświętsza Matka patrzą na was, że wasz dobry Anioł Stróż, który stoi po prawej waszej stronie zbiera wasze Zdrowaś Maryjo niby róże, podczas gdy po lewej stronie szatan krąży wokół was, aby pożreć wasze Zdrowaś Maryjo i zaznaczyć je, jeżeli jest odmówione bez uwagi w swojej księdze śmierci.

  3. Zwalczać roztargnienia.
              Czegóż nie uczyni szatan przeciw nam, widząc nas gotowymi odmawiać Różaniec dla zwyciężenia jego pokus? Powiększa nasze lenistwo i naszą naturalną niedbałość wpierw zanim zaczniemy się modlić. Zwiększa naszą nudę, nasze roztargnienia, nasz zmęczenie podczas modlitwy. Jeżeli złożysz broń, to jest zostawisz Różaniec, będziesz pokonany, a diabeł, zwycięzca twojej słabości nie zaniedba tego, by w dzień sądu wymówić ci twoją słabość i niewierność. "Kto jest wierny w małych rzeczach, jest wierny także w wielkich" (Łk 16, 10)

  4. Najczęstsze błędy.
              Uważajcie w szczególny sposób na dwa błędy, które zwykle popełniają wszyscy, którzy odmawiają Różaniec. Pierwszy - to bez włożenia jakiejś intencji odmawiam Różaniec tak, że jeśli ktoś się pyta dlaczego odmawiam, nie umiem odpowiedzieć. I dlatego powinniście zawsze mieć na celu przy odmawianiu Różańca jakąś łaskę do uproszenia, jakąś cnotę do naśladowania, jakiś grzech do unikania. Drugim błędem, jeszcze częstszym jest zaczynanie Różańca z myślą tylko o tym, aby jak najszybciej go zakończyć. Nie ma się co dziwić jeżeli Różaniec odmawiany z pośpiechem nie do wiary, ze zjadaniem połowy słów nie przynosi prawie żadnego owocu. Dlatego należy robić przerwy w połowie Ojcze nasz i Zdrowaś, także jedną krótszą po słowach Ojcze nasz i Zdrowaś.

  5. Skromna postawa.
              Różaniec należy odmawiać w postawie skromnej, tj. o ile to możliwe, klęcząc. Jeżeli jest to niemożliwe z powodu jakiejś choroby to stojąc lub siedząc.

  6. Konieczność modlitwy.
              Pobożnie odmawiany Różaniec każdego dnia pozwala uniknąć wszystkich grzechów śmiertelnych i zwyciężyć wszystkie pokusy, pomimo strumieni i podłości świata, które wywracają często także i najmocniejszych, gęstych ciemności, które zaślepiają także i najbardziej oświeconych.

  7. Wiara.
              Różaniec trzeba odmawiać z wiarą, pamiętając słowa Jezusa Chrystusa: "Wszystko, o co w modlitwie poprosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie" (Mk 11,24; Mt 8,13). Jeżeli potem wśród was jest ktoś, kto potrzebuje mądrości, niech prosi o nią Boga... niech prosi jednak z wiarą, bez żadnej wątpliwości (Jk 1, 5-6). Kto odmawia Różaniec, zostanie mu udzielone, o co prosi.

  8. Pokora.
              Trzeba ponadto modlić się z pokorą, jak celnik. Klęczał on na ziemi, nie na jedno kolano lub na ławce, jak pyszni ludzie światowi; stał w głębi kościoła, a nie w sanktuarium, jak faryzeusz; miał oczy pochylone ku ziemi, nie ośmielając się patrzeć w niebo, a nie z głową w górę, patrząc tu i tam jak faryzeusz; bił się w piersi uznając się za grzesznika i prosząc o przebaczenie; "O Boże, miej litość dla mnie grzesznika" (Łk 18,13), a nie jak faryzeusz, który modląc się chwalił się ze swoich dobrych czynów i gardził innymi.
    I jeszcze unikaj wszystkiego, co trąci nadzwyczajnością: uważaj, by nie prosić i nie pragnąć nadzwyczajnej wiedzy, wizji, objawień i innych łask cudownych od Boga danych czasem jakiemuś świętemu, wiernemu Różańcowi.

  9. Ufność.
              Na koniec módl się z wielką ufnością, bazując na dobroci i nieskończonej wspaniałomyślności Boga, i na obietnicach Jezusa Chrystusa. Bóg jest źródłem wody i wina, które płyną nieustannie do serca tego, kto się modli. Największym pragnieniem Ojca Przedwiecznego w stosunku do nas jest to, aby nam przekazać zbawcze wody Swojej łaski i swego miłosierdzia. (...)
              Prosząc o łaski Pana Jezusa sprawiasz Mu przyjemność: przyjemność większą od tej, jaką może dać matce jej własne dziecko. Modlitwa jest kanałem łaski Bożej; za jej pośrednictwem powinniśmy czerpać u Bożego źródła; jeżeli my nie zbliżamy się do Jezusa przez modlitwę, co jest obowiązkiem wszystkich dzieci Bożych, on użala się nad tym z miłością: "Do tej pory nie prosiliście o nic w Imię Moje, proście, a otrzymacie; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a będzie wam otworzone" (Mt 7,7).
              Co więcej, aby zachęcić nas do większej ufności w modlitwie, zapewnił nas, że Bóg Ojciec da nam wszystko, o co Go poprosimy modląc się w Jego Imię (J 15,23).

  10. Wierność.
              Do ufności dołączamy wytrwałość. Tylko ten, kto wytrwa w proszeniu, szukaniu, w pukaniu - otrzyma, znajdzie, wejdzie. Nie wystarczy prosić Pana Jezusa o jakąś łaskę przez miesiąc, przez rok, przez dziesięć lat, przez dwadzieścia lat; nie trzeba ustawać, prosić aż do śmierci być pewnymi, że się otrzyma to, o co się prosi dla własnego zbawienia, choćby się nawet umarło.
              Pan Bóg okazuje swoją miłość w tym, że każe nam prosić i szukać przez długi czas łask, które pragniemy otrzymać; co więcej, im bardziej jest cenna łaska, którą chce nam dać, tym więcej opóźnia się z daniem jej.
    Czyni tak:
      - aby dać nam ją obfitszą,
      - aby osoba, która ją otrzymuje, ceniła ją,
      - aby ta osoba, po otrzymaniu jej uważała bardzo, by jej nie utracić; nie ceni się    bowiem bardzo tego, co się uzyska w jednej chwili, albo za małą cenę.

              Wytrwaj więc drogi Bracie od Różańca, w proszeniu Boga przez Różaniec św. o wszystkie łaski duchowe i cielesne, których potrzebujesz, w szczególny sposób mądrości Bożej, która jest skarbem niewyczerpanym! (Mdr 7,14). I nie wątp, prędzej czy później otrzymasz ją, byłeś tylko nie przestał odmawiać Różańca i nie zniechęcił się w pół drogi "Długą drogę musisz jeszcze przebyć" (1 Krl 29,7).
              Wiele burz do przetrwania, zanim się zbierze dosyć skarbów na wieczność, i wiele Ojcze nasz i Zdrowaś, aby zdobyć Niebo i uzyskać piękną koronę, która oczekuje na wiernego Brata od Różańca.*
* Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, Przedziwny sekret Różańca Świętego, Maria Vincit, Wrocław 2005, s. 60-75.


BENEDYKT XVI błogosławi całej Rodzinie Jazdonów


          Nad papieskim herbem Benedykta XVI nie ma już tiary, ale biskupia mitra, a pod herbem paliusz. Tą decyzją papież Benedykt XVI zrezygnował z tego starego symbolu papieskiej władzy. W roku 1963 papież Paweł VI odbył wprawdzie koronację papieską, ale potem już nigdy tiary nie założył. Co więcej, pozbył się tej potrójnej korony, ofiarując ją na ubogich. Na mitrze umieścił trzy poziome złote paski, odpowiedniki trzech koron tiary, symbolizujące władzę kapłańską, pasterską i królewską. Połączone są one paskiem pionowym, symbolizującym jedność powyższych. Papież Jan Paweł I zrezygnował w ogóle z koronacji, zastępując ją uroczystym rozpoczęciem pontyfikatu z włożeniem na ramiona paliusza - jaki noszą już od kilkunastu wieków zarówno papieże, jak też arcybiskupi metropolici. Jego wzorem poszli Jan Paweł II i Benedykt XVI, który obecnie usunął tiarę również z herbu. Szczególnymi znakami papieskiego godła będą odtąd infuła i paliusz - no i przede wszystkim klucze Piotrowe.
          Ojciec święty Benedykt XVI - podobnie jak jego poprzednicy - zachowuje jako papieski swój dotychczasowy herb biskupi. Używa go od roku 1977, gdy został arcybiskupem Monachium i Fryzyngi. W obecnie przyjętej formie herb dzieli się na trzy pola. Na lewym górnym znajduje się ukoronowana głowa Murzyna. Pojawia się ona od XIV wieku w herbie diecezji Fryzyngi. Przyjmując ją do herbu, arcybiskup Ratzinger nawiązywał nie tylko do tradycji obejmowanej przez siebie diecezji. W wydanej przed kilku laty autobiografii "Moje życie” wyjaśnił: „Dla mnie jest to wyraz powszechności Kościoła, który nie zna żadnych różnic rasowych czy klasowych, bo wszyscy jesteśmy kimś jednym w Chrystusie, jak pisze Paweł w Liście do Galatów" .


          Do tradycji diecezji Fryzyngi nawiązuje też objuczony niedźwiedź w prawym górnym polu herbu. Według legendy pierwszy tamtejszy biskup na początku VIII wieku pielgrzymował konno do Rzymu. Gdy konia zabił niedźwiedź, święty Korbinian zmusił zwierzę, by mu zaniosło bagaże aż do Wiecznego Miasta. Nawiązując do pewnych wyrażeń świętego Augustyna, arcybiskup nominat widział w postaci jucznego zwierzęcia samego siebie, obciążonego biskupimi obowiązkami.
          26-letni ksiądz Joseph Ratzinger poświęcił teologii św. Augustyna swą rozprawę doktorską. Nic więc dziwnego, że w herbie papieskim pojawiła się jeszcze inna aluzja do tego ojca Kościoła. W dolnym polu widnieje muszla. Biskup Hippony miał mieć widzenie dziecka przelewającego muszlą wodę z morza do dziury w piasku. Uświadomiło mu to, że ludzki umysł nie jest zdolny w pełni pojąć tajemnicy Boga. Ogarnia tylko niewielką jej część. Muszla ma też inne znaczenia symboliczne. Jest oznaką pielgrzymów zdążających z całej Europy do grobu świętego Jakuba w Santiago de Compostela. Znalazła się ona w herbie tak zwanego "Szkockiego Klasztoru" w Regensburgu, będącego siedzibą seminarium diecezjalnego. Ksiądz Joseph Ratzinger w chwili swej nominacji biskupiej wykładał teologię na tamtejszym uniwersytecie.