RODZINA JAZDONÓW W ZIEMI ŚWIĘTEJ



          W dniach od 14-24 marca 2006r. miałem szczęście brać udział w archidiecezjalnej pielgrzymce do Ziemi Świętej. Wraz z ok. 200 pielgrzymami nawiedziliśmy święte miejsca związane z Matką Bożą i Jezusem Chrystusem. Główna myśl i ostateczny wniosek jaki wysnułem po odbyciu tej pielgrzymki jest następujący: "Rodzina Jazdonów (w koncepcji zbadanej i określonej w czasie zjazdu w Rydzynie oraz późniejszych badaniach wilkowskich) jest naprawdę wspaniałą rodziną. Bycie jednym z jej członków to prawdziwy zaszczyt, za który z całego serca dziękuję Panu Bogu. Nasi przodkowie - przede wszystkim Ci, których nie dane nam było poznać musieli być z całą pewnością wspaniałymi ludźmi. Kto wie czy nie zawierzyli całej naszej rodziny Matce Bożej!". Może brzmi to patetycznie i sentymentalnie, ale okoliczności, które mnie do takich sądów upoważniają mają charakter wręcz transcendentalny. Przepraszam jeśli ta konkluzja jest nadinterpretacją wydarzeń, których byłem uczestnikiem, ale na swe usprawiedliwienie dodam, że w sytuacjach, które zaraz opiszę brałem udział w bardzo uduchowionym stanie po licznych nabożeństwach, modlitwach i przede wszystkim nawiedzeniach świętych miejsc.


Bazylika i Grota Bożego Narodzenia w Betlejem


          Pierwsze zdarzenie miało miejsce w Betlejem w Bazylice Narodzenia Pańskiego, które obecnie należy do ortodoksyjnych Greków i Ormian. Katolicy posiadają niewielką część Groty Narodzenia, zawierającą skalny żłób i ołtarz poświęcony tajemnicy pokłonu Mędrców, na którym można odprawiać katolickie Msze święte. Otóż stałem z archidiecezjalnymi współpielgrzymami w kolejce do Groty przed liczną grupą Amerykanów, Koreańczyków i Rosjan, kiedy przypomniałem sobie, że zabrałem zdjęcie całej Rodziny ze Zjazdu Rydzyńskiego i urodzonej 10 dni wcześniej bratanicy Agnieszki. Zaplanowałem sobie wcześniej, że złożę te zdjęcia w świętym miejscu i sfotografuję ten akt na pamiątkę. Wiedziałem, że za chwilę kiedy zejdę w tym tłumie ludzi do Groty, przede mną ukaże się czternastoramienna srebrna gwiazda umieszczona we wnęce pod ołtarzem, na której widnieć będzie napis po łacinie "Hic de Virgine Maria Jesus Chrystus natus est" co znaczy: "Tu z Dziewicy Maryi narodził się Jezus Chrystus" (jest to centralne miejsce Bazyliki określające dokładnie miejsce narodzin Chrystusa). Prawosławny duchowny poganiał nas byśmy szybko przechodzili i dali wejść innym oczekującym. Wreszcie ujrzałem gwiazdę znaną mi uprzednio z licznych fotografii i relacji telewizyjnych. Uklęknąłem i złożyłem zdjęcie całej naszej rodziny w miejscu narodzin Chrystusa. Przygotowanym aparatem cyfrowym szybko zrobiłem fotografię. Mając możliwość podglądu spojrzałem na ekranik z wykonanym zdjęciem. Ku memu zdumieniu i przerażeniu zobaczyłem, że na złożonych fotografiach w ogóle nie widać twarzy, tylko ogromny blask, który okrył wszystkich od pasa w górę. Ponowiłem próbę sfotografowania jeszcze trzykrotnie z podobnym skutkiem (dwa razy całej rodziny i dwa razy Agnieszki, której zdjęcie zostało również w tym momencie prześwietlone). Moje pierwsze odczucie było tej natury, iż nie wykorzystałem właściwie szansy i zdjęcia robiłem pod złym kątem, ale zaraz przyszła mi do głowy myśl, by dla rekompensaty zrobić zdjęcie z fotografią złożoną u stóp figurki Dzieciątka Jezus noszonego przy najważniejszych procesjach (m.in. przez Sługę Bożego Jana Pawła II) w znajdującym się przy Bazylice Kościele Św. Katarzyny. I tu nastąpiło kolejne zaskoczenie. Pod jakim bym kątem nie robił zdjęć to zawsze wychodziły one idealnie - z wyraźnymi osobami. Wtedy dopiero uznałem za całkiem racjonalną myśl, iż po prostu wszyscy zawierzeni na zdjęciu zostali pobłogosławieni. "Wielka mi rzecz - pomyślałem - gdzie jak gdzie, ale tutaj to nie powinno być dla mnie żadnym zaskoczeniem".



Wejście do Groty w Bazylice Bożego Narodzenia. Za chwilę złożę zdjęcie całej rodziny w miejscu narodzin Jezusa Chrystusa.

Zupełnie prześwietlone zdjęcie dziesięcio - dniowej Agnieszki Jazdon.

Zdjęcie reprezentacji rodziny na Zjeździe Rydzyńskim w 2004 roku. Po powiększeniu wyraźnie widać, że nie ma ani jednej twarzy, która nie zostałaby okryta zamazującym rysy blaskiem.
Zobacz duże powiększenie zdjęcia


Kościół św. Katrzyny


Zdjęcie w przylegającym do Bazyliki Bożego Narodzenia Kościele św. Katrzyny. Figurka Dzieciątka Jezus noszona była m.in. przez Sługę Bożego Jana Pawła II. Zdjęcie wykonane kilka minut po sfotografowaniu Agnieszki i Rodziny w Grocie Narodzenia. Za każdym razem fotografowane zdjęcia wychodziły idealnie jak widać na załączonym obrazku.


Sanktuarium Nawiedzenia św. Elżbiety w Ain Karem


          Kolejne wydarzenie miało miejsce 8 km od starej Jerozolimy w leżącej w Górach Judzkich miejscowości Ain Karem. Znajduje się tu Sanktuarium Nawiedzenia Świętej Elżbiety. Niezwykłe miejsce spotkania św. Elżbiety z Matką Bożą, objawiającą najgłębsze tajemnice swojego istnienia i powołania św. Elżbiecie, która w późnym wieku zaszła w ciążę, bo "dla Boga nie ma nic niemożliwego" - jak oznajmił w Nazarecie Archanioł Gabriel. Przechodzę do niesamowitego zajścia jak mniemam, bezpośrednio związanego ze wszystkimi pokoleniami naszej rodziny. Otóż z inspiracji Artura Jazdona, który w jednym z maili napisał do mnie, iż martwi go tak mały udział rodziny w tworzeniu naszej strony internetowej www.jazdon.pl wpadłem na pomysł by zabrać ze sobą do Ziemi Świętej planszę reklamującą ten adres. Pomodliliśmy się już z moją pięćdziesięcioosobową grupą w sanktuarium, obejrzeliśmy tekst "Magnificat" w kilkudziesięciu językach na murach dziedzińca przed kościołem kiedy zorientowałem się, że właśnie znajduję się w najlepszym miejscu, w którym mógłbym zareklamować całą naszą rodzinę. Bardzo zamyślony wręcz otrzeźwiałem, gdy po mojej lewej stronie ujrzałem kilka metrów ode mnie Księdza Arcybiskupa Metropolitę Poznańskiego dr Stanisława Gądeckiego. Kanclerz kurii ksiądz Ireneusz Dosz schodząc już w dół do autokarów zawołał "Karol chodź już. My idziemy". Pomyślałem "Teraz albo nigdy. Przecież to jest to miejsce". Wyjąłem z teczki planszę i podszedłem do księdza arcybiskupa. Szybko wyjaśniłem mu znaczenie naszej strony internetowej i poprosiłem o pozowanie z reklamą naszej rodziny. Jakby natchniony uzasadniłem prośbę: "Bo Matka Boża opiekuję się naszą rodziną" (ten argument był w tym miejscu, do którego na osiołku przez piaski i góry brzemienna Matka Boża przebyła ok.100km dla mnie jasny i oczywisty, bo świadom byłem jak daleko w ziemskim wymiarze znajdują się nasze domy rodzinne w Polsce). Ksiądz Arcybiskup odczytał "WWW.JAZDON.PL - DOBRA STRONA RODZINY" i z delikatnym uśmiechem ustawił się do zdjęcia. Pstryk - zdjęcie arcybiskupa patrzącego na planszę i pstryk - arcybiskup z planszą patrzy w aparat. I tu rzecz niezwykła, acz nie powalająca na nogi - ta miała się stać po obejrzeniu zdjęcia w aparacie. Otóż w tym momencie zupełnie na to nieprzygotowany usłyszałem jak aparat wydał dwa cienkie dźwięki, które oznaczały, że właśnie wykonałem ostatnie (na 381) zdjęcie. Nie omieszkałem o tym fakcie poinformować ks. Arcybiskupa, który przyjął tę wiadomość ze znaczącym uśmiechem. Podziękowałem, spakowałem planszę do plecaczka i pędem w dół do autobusu za moją grupą. Aparat schowałem i przypomniałem sobie o nim dopiero wieczorem w Domu Sióstr Elżbietanek w Jerozolimie, gdzie byliśmy zakwaterowani. To co zobaczyłem po włączeniu ekranu aparatu dosłownie mnie sparaliżowało. Owszem aparat uwiecznił arcybiskupa trzymającego planszę, ale to co znalazło się za nią miało dla mnie charakter czegoś wyższego, wręcz nadprzyrodzonego. Mianowicie za planszą znalazła się na sztorc postawiona polska flaga, jakby sztandar ustawiony na patriotycznej uroczystości. Jedyne co w tym momencie przychodziło mi do głowy to umiłowanie Ojczyzny naszych przodków, walczących w Powstaniu Wielkopolskim, I i II wojnie światowej, internowanych w czasie stanu wojennego. Po badaniach Wilkowskich pobożność i patriotyzm wyodrębniły się jeszcze bardziej w charakterystyce naszych protoplastów sprzed kilku wieków. Oczywiście sprawa flagi wyjaśniła się w racjonalny sposób na drugi dzień kiedy dowiedziałem się, że do całej sytuacji przyczynił się franciszkanin Ojciec Gerwazy, który widząc treść planszy uznał za stosowne umieścić tam sztandar. Jednakże, kiedy nawet dziś oglądam to zdjęcie i przypominam sobie w jakim pośpiechu i chaosie je robiłem to zdumiewa mnie uszeregowanie się elementów jakby precyzyjnie przygotowywanych na tę okazję. Najlepszy morał do tego wydarzenia napisał nasz ukochany Papież Jan Paweł II. W rozważaniu tajemnicy różańcowej "Nawiedzenie Świętej Elżbiety" pisze: "Maryja kieruje nasze spojrzenie, nasze serce, nasze ręce ku innym". Podstawowa solidarność wiąże nas z tymi, którzy są nam bliscy, z naszą rodziną, z naszym krajem - z tymi dla których powinniśmy stać się bliźnimi". To zdarzenie w bardzo mocny sposób uświadomiło mi jak istotnym elementem życia religijnego jest patriotyzm. Do głowy mi nie przyszło, że w dalekim Izraelu polska flaga odegra jakąś rolę w pielgrzymce do miejsc świętych.



Ołtarz w Kościele Nawiedzenia św. Elżbiety. Zdjęcie wykonałem kilkanście minut przed zdarzeniem z flagą. Mimo, że nad ołtarzem nie było świecących lamp to aparat zarejestrował jakieś światło u góry, jakby zwiastun tej niesamowitej sytuacji, która miała za chwilę nastąpić przed sanktuarium. Możliwe, że jest to błąd fotograficzny. Zauważyłem to dopiero po wywołaniu zdjęcia.

Dla porównania proszę zerknąć na zdjęcie obejmujące z daleka całą przestrzeń nad ołtarzem na stronie:
www.swanna.pl/prw/ziemia_sw/wizytacja/wizytacja06.html


Ksiądz Arcybiskup Metropolita Poznański dr Stanisław Gądecki reklamuje naszą stronę internetową. W tle flaga narodowa Rzeczypospolitej Polskiej, a za nią tekst "Magnificat" w kilkudziesięciu językach. Również po polsku: "Wielbi dusza moja Pana. I rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim. Gdyż wejrzał na niskość służebnicy swojej. Oto bowiem odtąd Błogosławioną zwać mnie będą wszystkie narody. Albowiem uczynił mi wielkie rzeczy, który możny jest i święte imię jego. A miłosierdzie jego z pokolenia w pokolenie, bojącym się Jego. Uczynił moc ramieniem swoim, rozproszył pysznych w zamysłach ich serca. Strącił mocarzy ze stolicy, a podwyższył pokornych. Łaknących napełnił dobrami, a bogaczy z niczym puścił. Przyjął Izraela, sługę swego, wspomniawszy na miłosierdzie swoje. Jak mówił do Ojców naszych, Abrahamowi i Potomstwu Jego na wieki".

Oglądając zdjęcie warto również zwrócić uwagę na posąg Matki Bożej, która zza flagi jakby znacząco "wychyliła się", by na nas spojrzeć. W rzeczywistości rzeźba przedstawia dwie postacie w momencie Nawiedzenia św. Elżbiety przez Matkę Bożą. Charakterystyczny jest też powstały na skutek iluzji perspektywy gest podania sobie rąk - dłoni dzierżacej "naszą rodzinę" i ręki z wyciągniętym symbolem narodowym naszej Ojczyzny.
Zobacz duże powiększenie zdjęcia


Zlożenie i zawierzenie różańcy


Bazylika św.Anny w Jerozolimie


Zawierzenie różańcy w Grocie Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.


Bazylika Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny na Syjonie


Różańce położone u stóp Maryi ogarniętej snem w Bazylice Zaśnięcia NMP.


Kościół Greckoprawosławny Grobu Matki Bożej w Dolinie Jozafata


Wejście do Grobu Matki Bożej.


Moment złożenia i zawierzenia różańcy na Grobie Matki Bożej. "Historia staje wobec trudnego problemu określenia miejsca, gdzie Maryja zakończyła swoje życie. W Jerozolimie pokazuje się to miejsce na Syjonie chrześcijańskim w pobliżu Wieczernika. Ma także taki swoje miejsce Efez, związany z życiem św. Jana, któremu umierający na krzyżu Jezus oddał w opiekę swoją Matkę. Problem historyczny nie przesłania dobitnego głosu tradycji jednoznacznie wyznającej prawdę o wzięciu Maryi do nieba, tradycji, która właśnie ze względu na swoją powszechność związana została z dwoma odrębnymi miejscami geograficznymi, z których Jerozolima historycznie wydaje się jednak bardzie prawdopodobna." (ks. prof. dr hab. Tomasz Jelonek)


Bazylika Bożego Grobu w Jerozolimie


Zawierzenie różańcy na skale, w której umieszczony był krzyż, na którym dokonało się zbawienie świata. W tle wschodnia ikona Chrystusa Króla z trzciną w ręku jako berłem, która po oświetleniu lampą błyskową biję symbolicznym światłem w stronę złożonych różańcy.


Płyta kamienna, na której zostało namaszczone ciało Pana Jezusa w Bazylice Bożego Grobu.


Złożenie różańcy na kamiennej płycie, na której obmyto, namaszczono i zawinięto w białe prześcieradła Ciało Jezusa Chrystusa.


Pielgrzymi z Włoch przyglądają się momentowi zawierzenia różańcy.


Grób Chrystusa w Bazylice Bożego Grobu


Wejście do Grobu Chrystusa, w którym dokonało się Zmartwychwstanie.


Różańce zawierzone w "pustym" Grobie Chrystusa.


Miejsce Wniebowstąpienia Pana Jezusa na Górze Oliwnej


Różańce na skale, na której jest odciśnięta stopa Jezusa wstępującego do Nieba. Wnętrze kaplicy, która w 1187 r. została zamieniona na meczet i przykryta kopułą.

Sanktuarium Przyjaciół Jezusa w Betanii


Sanktuarium Przyjaciół Jezusa znajduje się w Betanii - wiosce przy drodze z Jerycha do Jerozolimy. Św. Łukasz zwrócił w swojej Ewangelii szczególną uwagę na podróż Jezusa wraz z uczniami z Galilei do Jerozolimy. W tej drodze zatrzymali się w pewnym gościnnym domu, gdzie przyjęły go dwie siostry: Marta i Maria (Łk 10,38-42)


Św. Jan pisze w swej Ewangelii, iż Jezus zdązając od strony Jerycha i mając przed sobą przejście Góry Oliwnej - zatrzymywał się w tym miejscu. Tu bowiem mógł nie tylko odpocząć, ale także się posilić, nad czym dbała gospodarna Marta.


To właśnie w tym kościele odbyła się msza św. koncelebrowana przez Księdz Arcybiskupa Metropolitę Poznańskiego Stanisława Gądeckiego w intencji "Całej Rodziny Jazdonów". Msza za "Wszystkich zmarłych z Rodziny Jazdonów" została odprawiona w Kaplicy Sióstr Elżbietanek w Jerozolimie, również pod przewodnictwem ks. Arcybiskupa.

          Oto moje przeżycia i przemyślenia, którymi chciałem koniecznie się podzielić. Wręcz uznaję, że jest to mój obowiązek. Przepraszam jeśli opisane sytuacje noszą znamiona nadinterpretacji, bądź są wynikiem afektacji. Mam nadzieję, że swoimi sądami nikogo nie zirytowałem. Dziękuję za przeczytanie.

Wesołego Alleluja!
Karol Jazdon