Powyżej zamieszczono formularz.   Prosimy o wypełnienie i przesłanie   w załączniku do listu pod któryś z   adresów umieszczonych w dziale   "Kontakt"
GENEALOGIA
   Przodkowie Wojciecha Jazdona :: Wojciech Jazdon :: Adelaida Jazdon Józefowska
   i potomkowie

SCHEMAT DRZEWA        
Stan na czerwiec 2004 r.     

Aniela Rękoś Bernacka

Rodzice: Jan Rękoś
Marianna
Mąż/żona: Zbigniew Bernacki
Dzieci: Dariusz
Tomasz


KWESTIONARIUSZ JAZDONA
  1. Na imię mam Aniela (Nela - używane), Barbara Bernacka
  2. Otrzymałam kwestionariusz ponieważ jestem wnuczką Piotra Józefowskiego i Adelajdy ! z domu Jazdon
  3. Urodziłam się w Sławie i w tym domu mieszkam do dziś
  4. Pracuję w już nie. Od stycznia b.r. jestem na emeryturze. A pracowałam w szkole, uczyłam biologii.
  5. Mój adres zamieszkania to 67-410 Sława, ul. Wiejska 5
  6. Mój telefon kontaktowy to 068 356-63-01
  7. Mój ulubiony film to polskie seriale (np. ''Dom'', ''Sami swoi'' i cd.) filmowe i obecne. Polskie, ale nie wszystkie. Ale najbardziej to filmy przyrodnicze, a z fabularnych, np. ''Doktor Żywago''
  8. Politycznie sympatyzuję z lewicą
  9. W życiu udało mi się parę rzeczy, np. hmm? Rodzina, sprawdzeni przyjaciele
  10. Jazdonem, którego chciałabym bliżej poznać na zjeździe jest trudno powiedzieć... chyba Jadzię, siostrę Adama
  11. Charakterystyczna cecha Jazdona to stateczny, spokojny, sympatyczny, uśmiechnięty, (bardzo miły), ale chyba także w ostateczności choleryk (?), ale mogę się mylić - za mało znam rodzinę
  12. Spotkałam się z przejęzyczeniem nazwiska Jazdon na -------------
  13. Moja najcenniejsza pamiątka rodzinna to metalowa kasetka od Tatusia prawdopodobnie sprzed II Wojny Światowej
  14. Potrawa, którą uważam za rodzinną to dobre jedzenie. Pamiętam jak mamusia mówiła, że ona jadła polewkę (zupa mleczna z lanymi kluskami) i my też będziemy jeść. Była bardzo smaczna. Zawsze rano.
  15. Historia związana z rodziną Jazdonów, której nigdy nie zapomnę to ta, kiedy byłam w latach pięćdziesiątych (chyba 1959r.) na wakacjach w Karnie, na imieninach wujka Ludwika. Było ciepło i razem z Jadzią poszłyśmy przez park, dalej na spacer. Tam był teren - ? łąką ? ogrodzona żerdziami. Przeszłyśmy przez nie, idziemy beztroskie i wesołe, a tu... patrzymy Adam szarżuje w wielkim pośpiechu z widłami przed sobą, prosto na nas. Biegnie z całych sił i coś krzyczy. Nie wiedziałyśmy co się dzieje. Chyba to do nas, bo depczemy trawę? Nagle patrzymy, a tu na wprost nas zbliża się wielki byk!, który był sam w tej zagrodzie. Narobiłyśmy pisku i nogi za pas i uciekłyśmy. Ale gdyby nie Adam... no, no? Tak to Adam jak zwykle szarmancki chciał dwie panienki obronić przed bykiem za pomocą wideł, narażając własne życie. To było takie rycerskie.